Kiedy już prawie nic nie widać

Młodego fotografa Filipa Przewoźnego fascynują obrazy ledwo widoczne w mroku. Kiedy już prawie nic nie widać, kiedy obraz umiera we wszechogarniającym wszystko mroku nocy, to właśnie wtedy ostatnie widzenie fotografa jest najsilniejsze i najbardziej prawdziwe. Przez szpary prawie zamkniętych oczu wsącza się umierające światło niosące obraz świata, który już nigdy się nie powtórzy.

Filip Przewoźny, Kiedy już prawie nic nie widać

Nowy dzień przynosi nowe obrazy starannie wycierające dłonią zapomnienia tamto, jakże przecież nieodległe widzenie. Następny seans naświetlania. Przewoźny zapamiętuję zachłannie te obrazy świata ginące w mroku. Fotografuje oczami i wie, że nikt poza nim tego nie zobaczy, bo to jest jego świadome pole rażenia nadświadomej pewności istnienia we wszechświecie.

reklama

Filip Przewoźny, „Rozmowa z K.”, Green Gallery, Warszawa, ul. Krzywe Koło 2/4. Wystawa czynna do 30 lipca 2009 r.


15.07.2009 23:34 Aktualności,